wtorek, wrzesień 26, 2017

Właściwą porę oczepin ogłasza starosta weselny, który dla humoru dawniej czynił to w sposób teatralny. Przebierał się w bluzę i czapkę żołnierza austriackiego niby to dla dodanie sobie autorytetu oficjalnego herolda, a w gruncie rzeczy ośmieszał symbole austriackie i występował jako błazen bębniący drewnianym łyżkami na drewnianym skopku od mleka, ogłaszając, że jest do sprzedania krowa wydarzona i mleczna.

 


Posadzenie panny młodej na krzesełko do oczepin należało do obowiązków najstarszego drużby. On tańczył z nią ostatni przed oczepinami, on musiał ją posadzić na krześle i uważać, aby mu nie uciekła, gdyż ośmieszyłby się wobec gości weselnych. Musiał to być zuch energiczny i silny. W tym czasie śpiewano:

/Mel. 12/
Uciekoj mysko do dziury,
Bo cie tam złapie kot bury,
A jak cie złapie kot bury,
To cie obedrze ze skóry.

Gdy już panna młoda siedziała na krześle, obstępowały ją starościne z druhnami, dawano jej do ręki talerz, na który starościne składały pieniądze dla niej, za co ona dziękowała każdej pocałowaniem w rękę. Najmniejszy datek na czepiec wynosił 2 korony.


Teraz przystępują do ceremonii czepinowych. Z głowy zdejmują wianek i wyrzucają przez okno. Starościna obcina włosy po kark, druga podaje czepiec. Jest to chustka wiązana z długim ogonem, którą zanosiła do kościoła na ślub, a ksiądz ją poświęcił. Po powrocie z kościoła starościna wręczyła ją matce pani młodej, która chowała ją do skrzyni i teraz wydobyła na oczepiny.


Pan młody musiał teraz panią młodą wykupić od starościn. Jako zapłatę wręcza każdej starościnie a także i zaproszeńcom po butelce wina, przeważnie po pół litra, rzadziej po oryginalnej butelce wina. /Kosztowało 25-30 centów/  Muzyka przygrywała stosowne melodie, a weselnicy częstowali się winem i śpiewali:

/Mel. 13/
Winko, winko, winko cyrwone,
Jak jo będę winko piuł,
Kto mi będzie w przodku tąńcył,
Winko, winko, winko cyrwone.

Starostowie przyśpiewywali starościonom:

/Mel. 9/
Wyleciała spod nolepy zabka,
Zrobiła się z panny młode babka.

Starościne zaś replikowały:

Wylecioł tyz spod nolepy zob, zob,
Zrobiuł się z pana młodego dziod, dziod.

Starościne i druhny śpiewają pannie młodej:

/Mel. 14/
Oj chmielu, chmielu, ty bujne liście,
Wzięliście pannę, zacepiliście.
Zebyś ty chmielu na tyki nie loz,
Nie robiłbyś ty z panienek niewiost.
Ale ty chmielu na tyki lezies,
Niejednyj pannie wionek odbierzes.

Po tym melancholijnym przyśpiewie następuje pocieszająca piosenka:

/Mel. 15/
Dwanoście listecków na tyj drobnyj rózy,
Dwanoście aniołków pannie młodej służy.
Piyrsy anioł niesie miłości poznanie,
Drugi anioł niesie od Boga natchnienia.
Trzeci anioł niesie mirtowy wianecek,
Cworty anioł niesie ąlubny pierściąnecek.
Piąty anioł niesie od Boga małzeństwo,
Sósty anioł niesie jej błogosławieńswto.
Siódmy anioł niesie korunę na głowę,
Ósmy anioł niesie berło jak królewnie.
A śtyrek aniołó stoi ponad głowąm,
Trzymając korunę jakby nad królowąm.

Potem śpiewają w imieniu panny młodej:

/Mel. 16/
Za Limanowąm siedem mil,
Tam się trowecka zieleni.
Nad tąm troweckąm łyscyna,
Pod niąm siedziałą dziewcyna.
Złociste włosy cesała,
I taką piosnkę śpiewała.
Hej moje włosy złociste,
Słuzyłyście mi zaiste.
Teroz mi słuzyć nie kcecie,
I pod nozycki idziecie.
Zostąńcie zdrowe druzecki,
Wy które mocie wiąnecki.
Zostąńcie zdrowi druzbowie,
Mego wiąnecka wrogowie.
Bo jo go dzisiok sprzedała,
Trzysta talarów dostała.
Zostąńcie zdrowi mamusiu,
Niek ci się darzy córusiu.
Zastąńcie zdrowi, tatusiu,
Boże cieprowadź córusiu.

Następnie rozpoczynają się tance z oczepioną już panią młodą. Starostowie płacą do basów za starościne, drużbowie za druhny. Pierwsza z oczepioną córką tańczy jej matka, przyśpiewując:

/Mel. 3/
Oj ciesy się, ciesy, nasa rodzinecka,
I ześ ty do casu domiała wiąnecka.
Nie straciłaś go ty jako innyk wiele,
Aleś go straciła przy świecy w kościele.
Córuś moja, córuś, com cię wychowała,
Jakiem się pociechy z ciebie docekała.

Gdy matka ukończy obrzędowy taniec, sztafetę przejmują starościne i każda stara się coś zaśpiewać do przodku. Jedne pocieszają mocno przeważnie wzruszoną i długo nieraz plączącą przy tym obrzędzie pannę młodą. Kobiety zgryźliwe, często nękane niezbyt układającym im się pożycie małżeńskim, nie czynią delikwentce różowych horoskopów, lecz wręcz przypominają czekającą ją prozę i cienie małżeńskiego życia. Przewija się też w różnych wersetach pesymistyczna i złowróżebna opinia o sytuacji kobiety w małżeństwie niegdyś lapidarnie sformułowana przez Mickiewicza w „Dziadach”: „Kiedy na kobietę zawołają żono, już ją żywcem pogrzebiono”. Tak więc w piosenkach podobnie jak w życiu radość miesza się ze smutkiem, a czarne chmury przebija pełen nadziei promyk słońca. A oto kilka przykładów śpiewanych w tej sytuacji piosenek:

/Mel. 5/
Nie płac Maryś, nie płac, nie biere cię matac,
Biere cię uroda, chłopiec jak jagoda.
Nie trop się Marysiu, co bedzies robiła,
Pódzies do Stasieńka, bedzies kawę piła.
Nie trop się Marysiu, ze ty będzie paniom,
Zapłaces ty nieroz, zaślochos za ścianąm.
Nie płac Maryś, nie płac, bo nic nie wypłaces,
Pódzies se do chłopa na owsiany placek.
Maryśmoja, Maryś, byś nie shonorniała,
Jak się kiej zejdziemy, byś mnie przywitała.
Oj świyci się, świyci, na kościele gołka,
Marysia ze Stasiem to jest ładno porka.

Dla rozładowania zbyt długo trwającego poważnego nastroju oczepinowego, któryś wąsiasty starosta przebiera się za kobietę, wchodzi do izby i usiłuje witać się z kobietami ich zwyczajem, to znaczy pocałunki w policzki. Dużo jest śmiechu, gdy zafrapowane przebiegiem obrzędu kobiety nie zaraz się spostrzegą i uda mu się dwie, trzy wprowadzić w pole, zanim się zorientują, co to za kobieta przychodzi.


Znów wracają wszyscy do tańców w odprężonej już atmosferze a co chwilę słychać nowe przyśpiewki, to własnej intencji niektórych weselników, to oklepane i powtarzane niejednokrotnie aż do znudzenia. Nie każdy zresztą potrafi śpiewać, gdyż nie każdy ma słuch i jaki taki głos. Czasem jedni drugich prosili, żeby coś w ich imieniu zaśpiewali, chociaż nie zawsze mogli być zadowoleni z takiej wyręki.


Starostowie droczyli się ze starościnami, zarzucając im różne niezręczności i usterki w ich obowiązkach weselnych, jak, np.:

/Mel.3/
A wy starościne, coście narobiły,
Zeście panią młodą krzywo zacepiły.