wtorek, wrzesień 26, 2017

Autor: Maria Cabalska
Artykuł pochodzi z opracowania: Prace Archeologiczne, Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagielońskiego, Zeszyt 12, Kraków 1970

 

Teren powiatu limanowskiego należy do obszarów niezwykle słabo przebadanych. Mimo stosunkowo wczesnego, jeszcze w 1874 r., zapoczątkowania badań wykopaliskowych, systematyczne prace nie były następnie kontynuowane.

Stwarza to duże trudności, wynikające z ograniczonej liczby stanowisk, najczęściej poznanych powierzchownie lub pochodzących z przypadkowych znalezisk. Jednakże podjęto ten temat przede wszystkim w celu możliwie pełnego zestawienia dotychczas uzyskanych źródeł. Cześć materiałowa jest oparta na danych zebranych w Muzeum Archeologicznym w Krakowie. Zostały one uzupełnione i zweryfikowane w ciągu badań powierzchniowych przeprowadzonych w ramach akcji Limanowa 68, ze współudziałem członków Koła Naukowego Studentów Archeologii UJ.

autor: Adam Wojs
artykuł pochodzi z opracowania Małopolskie Studia Historyczne, Z.3/4 (30/31), 1965 r.

 

Już Franciszek Bujak autor pierwszej i jedynej, jak dotąd, monografii Limanowej[1] wiedział, że miasto to, lokowane na prawie magdeburskim w roku 1565[2], wywodzi się z dużo starszej osady wiejskiej. Wiedział też, że osada ta zwała się Ilmanową[3]. Nie udało mu się jednak znaleźć o niej wcześniejszych wzmianek źródłowych niż z początku XVI wieku[4]. Dlatego postawił hipotezę, że pod figurującą w Liber beneficiorum Długosza (2 połowa XV wieku) "nazwą parafii Zielony Las (Viridis silva) albo też Smylno, kryje się pierwsza osada, Limanowej odpowiadająca"[5]. Aby zaś swoją hipotezę uczynić bardziej wiarygodną, uzupełnij ją następującym zdaniem: "Wśród lasu gminnego, tuż pod Łysą górą (przeszło 150 metrów nad poziomem obecnego rynku) znajduje się "Kościelnisko" i "Karczmisko", tam więc było dawniej centrum parafii."[6]

Autor: Ferenc Molnár
Tłumaczenie: Akos Engelmayer
Artykuł ukazał się w Almanachu Ziemi Limanowskiej, numer 18, 2004

 

Tymbark, grudzień 1914

Jedziemy na front limanowski, może jeszcze zdążymy dojechać przed szturmem, chociaż jest to coraz mniej prawdopodobne. Nasz pociąg, składający się głównie z wagonów towarowych, porusza się bardzo powoli, przystaje co krok, czeka całymi godzinami. W Tymbarku zatrzymujemy się za stacją, pośród nocy czarnej jak smoła. Stacja jest zupełnie ciemna i opuszczona. Na dworze silny mróz. W dolinie biwakują tabory, żołnierze siedzą wokół ogromnych ognisk. Widać krąg czerwono oświetlonych twarzy, a za nimi w blasku ognia, kontury wozów. Wyglądają jakby płonęły.

autor: Jan Wielek, artykuł ukazał się w Almanachu Ziemi Limanowskiej, numer 18, 2004

Bitwa pod Limanową stała się wydarzeniem bardzo szeroko komentowanym w całej monarchii austro-węgierskiej. Dowódcy głównego korpusu uderzeniowego – generałowi  Rothowi cesarz specjalnym telegramem dodał do nazwiska “von Łapanów und Limanowa”. O słowo “Limanowa” wzbogaciło się również nazwisko poległego na Jabłońcu pułkownika Othmara Muhra. W Budapeszcie jednemu z placów nadano, istniejącą do dnia dzisiejszego,  nazwę “Limanowa”.

 

cyt: Najwięcej dworów i dworków szlacheckich było koło drogi, wiodącej z Siekierczyny przez Przyszową w kierunku Starego Sącza. W tych dworkach panowała staropolska gościnność, otwartość, szczerość, kordjalność i wesołość. Z tych dworków wychodziły po kądzieli dobroć, miłość i poświęcenie.  ...

W czasie karnawału odbywały się w tych dworkach, a zwłaszcza w obszernym i wygodnym dworku Władysława Waltera teatry amatorskie, tradycyjne kuligi i sławne, huczne zabawy. Młodzież męska o bujnym, romantycznym i wulkanicznym temperamencie, ochocza, dziarska i zręczna, hulała z wielkim animuszem do upadłego, piła na umór, a podpojona orkiestra, złożona z Grzegorza i Kazimierza Królów oraz innych z Przyszowej, rżnęła od ucha z całej mocy po strunach, siarczyście, na bij! zabij! W oczach płci pięknej paliły się iskry niebywałej wesołości. W sali, w której tańczono, zdawało się, że nastąpiło trzęsienie ziemi.

W Limanowej mieszkali wtedy;


Opowiadano, że podczas głodu w 1850 i 1891 roku szereg gospodarzy wybrało się po zboże na Węgry. Po raz pierwszy odebrano im zakupione ziarno w okolicach Starego Sącza. Powrócili do Kieżmarku, kupili ponownie,

Limanowa - (do drugiej połowy XVIII w. ILmanowa), msto pow. w Galicyi, leży w małej równinie, otoczonej ze wszystkich stron górami, 405 m. npm., nad potokiem Starą wsią, dopływem Sowliny, uchodzącej z praw. brzegu do Łososiny, o 25 kil. od N.Sącza, o 40 kil. od Bochni, o 105 od Biały. Miasto jest zabudowane w czworobok parterowemi, po większej części drewnianemi domami.

JWielmożny Panie Starosto!



Strwożone umysły ludności tego tu Kata powiatu, jako też opinia, zgodnie podnosząca zaniedbania odnośnych czynników w sprawie epidemii szkarlatyny, zniewolują mię w nadziei, że bliższym będą pomyślnego skutku, niż to na innej drodze, odnieść się z następującymi do JW Pana Starosty:

... Gdy kawaler ukończył 24 lata i odbył służbę wojskową, szukano mu dziewuchy do żeniaczki między znajomymi, spotykanymi na weselach, jarmarkach, odpustach i innych uroczystościach. Gdy upatrzono taką, która odpowiadała pozycji społecznej i gospodarczej kawalera i jego rodziny, do jej rodziny posyłano swatów. Do takiej misji wybierano osoby wymowne i mające w okolicy pewne poważanie. Swat nie szedł z próżnymi rękami, lecz z flaszką wina lub wódki.

"Powiat limanowski leży w przepięknej górskiej okolicy, miedzy dwoma szlakami turystycznymi: Kraków-Zakopane oraz Tarnów-Krynica. Należy on do rzędu powiatów wyłącznie rolniczych, a jednocześnie ze względu na nieurodzajne górskie gleby do rzędu powiatów najbiedniejszych. Gęstość zaludnienia wynosi około 100 osób na 1 km2, a z uwagi na to, że grunta orne wynoszą tylko 42 % całego obszaru, problem przeludnienia nabiera cechy bardzo wyrazistej.

"... ze spokojem sumienia i ogromną satysfakcją przedstawiam Czytelnikom chlubę i wzór województwa - MISTRZA GOSPODARNOŚCI za rok 1972 miasto LIMANOWA.

 

Przywilej lokacyjny dla miasta Limanowej wydany przez króla Zygmunta Augusta 12 kwietnia 1565 roku.
 

W imię Pańskie amen. Na wieczną rzeczy pamiątkę. Czyny i dzieła ludzkie jak bardzo byłyby godne pamięci łatwo giną w niepamięci, jeśli nie byłyby znakami pisma uwiecznione. Zatem my Zygmunt August z Bożej łaski król Polski, wielki książę Litwy, a także ziem krakowskiej, sandomierskiej, sieradzkiej, łęczyckiej, kujawskiej, ruskiej, pruskiej, chełmińskiej, elbląskiej, mazowieckiej i pomorskiej pan i dziedzic czynimy wiadomym niniejszym, którym to wiedzieć należy, wszystkim i poszczególnym teraźniejszym i przyszłym, ponieważ za pewną wiedzą naszą i przyzwoleniem sanatorów naszych na obecnym sejmie królestwa naszego z nami się znajdujących, szlachetnemu Stanisławowi Jordanowi z Zakliczyna zgodziliśmy się i dopuściliśmy oraz zgadzamy się i dopuszczamy, aby mógł we wsi swojej i na gruncie swoim dziedzicznym zwanym Wilmanow, w ziemi krakowskiej położonym, miasto o nazwie Ilmanowa umieścić założyć i wznieść tak, aby trwało po wsze czasy.

Właścicielami Limanowej w latach 1548 - 17714 byli:

Limanowski przytułek dla ubogich, zwany tez szpitalem zawdzięcza swój początek i podstawy materialne żonie założyciela miasta Annie Jordanowej, która w roku 1574 złożyła oświadczenie, iż "dała dom ubóstwu, to jest szpital, które na ten czas jest i po tym będzie", do uposażenia dokładając 10 krów wydzierżawionych mieszkańcom za czynszem rocznym w wysokości 15 gr. Zarząd nad przytułkiem oddając w ręce proboszcza i urzędu miejskiego.

W Limanowej realizowano zasadę jawności życia publicznego, której instrumentem były zebrania ogólne wszystkich obywateli, nazywane schadzkami, na których omawiano sprawy miejskie. Udział w tych spotkaniach dla wszystkich mieszkańców był obowiązkowy. Za nieusprawiedliwioną nieobecność groziła (od roku 1623) kara grzywny w wysokości 5 gr i szeląga.

Burmistrz Marceli Bursztyn w roku 1932 był również prezesem spółdzielni jajczarskiej i co jarmark ogłaszał cennik na jaja. 21 marca 1932 roku w Limanowej wypadł jarmark. Stronnictwo Ludowe działające w Limanowej przygotowało akcję, która na celu miała położenie kresu zaniżaniu cen na jajka. Gdy burmistrz wystąpił z ogłoszeniem cennika na jaja - 5 groszy za sztukę, a cena ta okazała się zbyt niska, rozgniewane kobiety zaczęły rzucać w niego jajkami.

Bardzo dawno temu, w odległych czasach, tam gdzie obecnie jest Łysa Góra stał niewielki kościół, a obok niego karczma, do której przychodzili najwięksi rozpustnicy.

Było to bardzo dawano temu, kiedy w okolicy Dobrej żyli ludzie zwani wielkoludami. Władcą tych okolic był niejaki Łopień, człowiek średniego wzrostu. Żoną jego była Mogielica, dużo wyższa od niego. Łopień był bardzo dobrym gospodarzem i żył w zgodzie ze wszystkimi sąsiadami. Jednym słowem był złotego serca i nazywano go "Łopień - Złotopień". Mogielica natomiast była bardzo niedobra: nerwowa, wybuchowa, niezgodna. Z tego też powodu nazywano ją wiedźmą.